tekst “x1 no title”

pochwalę się czarem który czas zaczyna Chantem
wykorzystam każdą szansę by wehikuł nad zegarem
lewitował czasem istniał mimo kwasu z marzeń
to mym prawem zasad wyjazd wektor leży kto steruje tym kompasem?

zapnij pasy załóż pasek czy zrozumiesz ducha prace
nic nie wzrusza zatem czy czynniki twe poznawcze prądy w ludziach
niczym burza czy mnie słuchasz nie wychodź na spacer
przekaz w lesie wszystkich misja bucha jakby w czoło strusia

ten się trzęsie pomnik w mieście trzoda spłonie w znanym geście
nie mogę powiedzieć wreszcie dla nich będzie jeszcze gęściej
szczęście przecież wolna wola znana paranoja
jajo wojska czy to zniesiesz czy diagnoza chora prosta?

kogo to wspomnienia przypominam dzieje w chinach
jakby wojownika zjadły szczury oraz także słowianina
mówi miła Nina jeśli działa nie dotykaj
moja definicja siła wyjaśniona w trzech składnikach…

przypadki chodzą parami gdy oddycham wspomnieniami
między nami wariatami na skakance nie strunami
drgania garda ciągła walka kalkulacja nadliczbami
przede wszystkim plotki słabe zawsze wygra mój mentalizm…

stara baba dwie zdrowaśki o tą trzecią pyta Aśki
która córkę skierowałą do przychodni do psychiatry
płaci dyche za pęknięcia lustra w szybie nie ten poziom
lepiej wciśnij guzik bo zapłacisz cudzą krzywdę

operuję paraliżem ten nadchodzi kataklizmem
w kwantach widzę to co ozon głosi a powietrze myślę
też oczyszczę raz na zawsze słyszę ciszę coraz bardziej
skoki w czasie zegar rytmem labiryntem w twym umyśle

bez kompasu pokazuje losowość oraz fizykę
sny świadome czy posiadasz zgodne z system-algorytmem
widzisz tak sprawa wygląda widzę w tobie cystę
dożyłem przyszłości teraz wszystko jasno widzę

Jadę metrem w swetrze rano i bez sensu bo to w lecie
nawet trzeźwy wpływ alkohol co on robi to wy wiecie
minął kwiecień teraz czerwiec czy opowiesz swej kobiecie
zero prawdy na koncercie w snach nie marzysz bo ty przecież

pokonany ja skonany widzę otoczenia światy one
będą razem grały wszędzie fałsze w twojej myśli
stare larwy twoje czakry opętały gdzie ta przyszłość
w bo mym świecie nie ma światła tam twą ciemność wyznawały

same karły frajer czarny się kopiuje nazbyt marny
w agenturze korporacji zyska me koszmary mury
szeptem niszczę bo w zaświatach rozpoznane trumny sworznie
dumnie się unoszę w świecie który słownie tworze kojąc

skromnie powiem mogę udowodnię nigdy wrogiem będę
ty już byłeś nie zdobędziesz mojej wiedzy a to proste
nikim będziesz nawet ubierając moje buty spodnie
spotkamy się w piekle dzięki ich kreacji cierpień.


Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *